Bangkok w 4 dni: Od szklanych wieżowców po Muay Thai — sierpień 2025

English | ไทย

Dzień 1 – 6 sierpnia: King Power Mahanakhon + ICONSIAM

King Power Mahanakhon – pikselowy wieżowiec, od którego kręci się w głowie

Wyobraź sobie, że ktoś wziął drapacz chmur i postanowił go… nadgryźć. Właśnie tak wygląda King Power Mahanakhon – 314-metrowa wieża w dzielnicy Silom/Sathorn, jakby gigantyczny pikselowy wąż prześlizgnął się przez szklaną fasadę i zostawił po sobie poszarpaną spiralę. Ten architektoniczny żart wyszedł spod ręki niemieckiego architekta Ole Scheerena, a budowę ukończono w 2016 roku – przez dwa wspaniałe lata był to najwyższy budynek w Tajlandii, dopóki korony nie przejęła sąsiednia wieża ICONSIAM.

Prawdziwa nagroda czeka jednak na szczycie: Mahanakhon Skywalk, szklana platforma na 78. piętrze z przezroczystą podłogą, przez którą widać 314 metrów pionowej pustki. Wjeżdża się jedną z najszybszych wind wideo-tematycznych na świecie – podróż na 74. piętro trwa zaledwie 50 sekund i sama w sobie jest małym show. Kiedy stawiasz pierwszy krok na szkle, kolana same miękną – ale widok na cały Bangkok, zwłaszcza o zachodzie słońca, wynagradza każdy dreszcz.

Ciekawostka: w 2018 roku budynek kupiła firma King Power (gigant w branży duty-free) i stąd jego dzisiejsza nazwa.

ICONSIAM – świątynia zakupów nad brzegiem Chao Phraya

Jeśli ktoś ci kiedyś powie, że galeria handlowa to tylko sklepy, zabierz go do ICONSIAM. To gigantyczne założenie nad rzeką Chao Phraya otwarto w listopadzie 2018 roku, kosztowało zawrotne 1,5 miliarda dolarów i z miejsca przedefiniowało, czym może być centrum handlowe w Azji Południowo-Wschodniej. Trzy tajskie potęgi biznesowe połączyły siły, by stworzyć 750 000 metrów kwadratowych luksusu, rozrywki i… tajskiej kultury.

Bo ICONSIAM to nie tylko butiki Gucci i pierwszy w Tajlandii Apple Store – to także SookSiam, kryty pływający targ, gdzie można spróbować street foodu ze wszystkich regionów kraju, nie odchodząc od klimatyzowanego stolika. Przed budynkiem rozciąga się Riviera Park z najdłuższą fontanną w Azji Południowo-Wschodniej (ponad 400 metrów!) i spektakularnymi pokazami wodno-świetlnymi wieczorem. Można tu przypłynąć darmowym promem z przystani BTS Saphan Taksin – to połowa frajdy.

Dzień 2 – 7 sierpnia: Grand Palace + Wat Pho + Wat Arun

Grand Palace (Phra Borom Maha Ratcha Wang) – serce tajskiej monarchii

Grand Palace to jedno z tych miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć – i to nie tylko dlatego, że tak piszą we wszystkich przewodnikach. Budowę rozpoczęto 6 maja 1782 roku na rozkaz króla Ramy I, założyciela dynastii Chakri, która rządzi Tajlandią do dziś. Po upadku Ayutthayi nowa stolica potrzebowała królewskiej siedziby godnej królestwa – i tak na wyspie Rattanakosin, w samym sercu starego Bangkoku, wyrósł ten rozległy kompleks.

W jego murach kryje się Wat Phra Kaew, Świątynia Szmaragdowego Buddy – najświętsze miejsce w całej Tajlandii. Szmaragdowy Budda wcale nie jest szmaragdowy (to jadeit!), ma zaledwie 66 centymetrów wzrostu, a jego szaty zmienia sam król trzy razy w roku, dopasowując je do pory roku. Pałac to oszałamiająca mieszanka architektury tajskiej i europejskiej – sala tronowa Chakri Maha Prasat ma tradycyjny tajski dach osadzony na korpusie wiktoriańskiego pałacu. Nie powinno to działać. A jednak działa perfekcyjnie.

Wat Pho – Leżący Budda, masaż i sto osiem tajemnic

Kilka minut spacerem od Grand Palace leży Wat Pho, najstarsza świątynia Bangkoku. To tutaj znajduje się 46-metrowy, pozłacany Leżący Budda – tak ogromny, że ledwo mieści się w budynku, a same jego stopy są arcydziełem. Pokryte masą perłową podeszwy podzielono na 108 pól z pomyślnymi symbolami – liczba 108 reprezentuje w buddyzmie ziemskie pragnienia, które należy przezwyciężyć.

Wzdłuż ściany za posągiem stoi 108 brązowych miseczek – wrzuć monetę do każdej, a podobno zapewnisz sobie szczęście. Wat Pho to także kolebka tradycyjnego masażu tajskiego, wpisanego w 2011 roku na listę UNESCO „Pamięć Świata”. Szkoła masażu założona tu w 1955 roku wykształciła ponad 200 000 terapeutów. Nieźle jak na świątynię.

Wat Arun – Świątynia Świtu, która najlepiej wygląda o zachodzie

Po drugiej stronie rzeki wznosi się Wat Arun – Świątynia Świtu. Jej historia sięga co najmniej XVII wieku. Centralna prang (wieża w stylu khmerskim) ma około 82 metrów wysokości i jest inkrustowana mozaiką z około 10 milionów kawałków chińskiej porcelany i muszelek – balastu ze statków handlowych, podarowanego i przetworzonego w coś zapierającego dech. Można wspiąć się po słynnie stromych schodach na górne tarasy – widok na rzekę i Grand Palace jest wart każdego płonącego mięśnia łydki.

Kiedy zapada wieczór i cała prang rozbłyska złotym światłem, miejsce staje się autentycznie magiczne. Wat Arun zdobi też tajską monetę 10-bahtową – sprawdź w portfelu.

Dzień 3 – 8 sierpnia: Kudi Chin + Siam Square

Kudi Chin – portugalska dusza w tajskim sercu

Schowana na zachodnim brzegu rzeki, w dzielnicy Thonburi, kryje się jedna z najlepiej strzeżonych tajemnic Bangkoku – Kudi Chin. Tę historyczną enklawę założyli Portugalczycy, którzy przybyli do Syjamu już w XVI wieku, stając się pierwszymi Europejczykami osiadłymi w tym kraju. W 1769 roku król Taksin nadał im działkę nad rzeką – dokładnie w święto Santa Cruz. Dziś karmazynowa kopuła kościoła Santa Cruz wciąż góruje nad brzegiem rzeki.

Ale Kudi Chin to nie tylko chrześcijaństwo – rzut beretem dalej znajdziesz meczet Kudi Khao i chińską świątynię Kuan An Keng. Trzy wyznania, jedna malutka dzielnica. I cokolwiek zrobisz, nie wyjeżdżaj bez spróbowania khanom farang – słodkich, portugalsko-tajskich babeczek według receptury przekazywanej od ponad 250 lat. Są gęste, aromatyczne i smakują jak historia.

Siam Square – gdzie bangkocka młodzież wydaje kieszonkowe

Siam Square to tętniące, pulsujące serce zakupowej sceny Bangkoku. Zbudowane na gruntach należących do prestiżowego Uniwersytetu Chulalongkorna, pierwsze budynki komercyjne zaczęły tu wyrastać pod koniec lat 60. Dziś to labirynt wąskich uliczek nabitych niezależnymi butikami, kawiarniami i straganami z bubble tea. Tuż obok wznoszą się monstrualne centra handlowe: MBK Center, Siam Paragon i Bangkok Art and Culture Centre.

Gdy w 1999 roku otwarto BTS Skytrain ze stacją Siam jako centralnym węzłem przesiadkowym, okolica stała się niekwestionowanym centrum komunikacyjnym miasta. W ciągu pięciu minut możesz tu kupić koszulkę za trzy dolary, wypić latte z poważnym latte art na wierzchu i zaliczyć wystawę współczesnej sztuki tajskiej. To właśnie Bangkok – nic i wszystko naraz, i jakoś to wszystko działa.

Dzień 4 – 9 sierpnia: Rajadamnern Stadium

Rajadamnern Stadium – gdzie rodzą się legendy Muay Thai

Jeśli chcesz zobaczyć prawdziwego ducha Tajlandii – tę wersję, która kopie, uderza łokciami i nigdy nie odpuszcza – musisz odwiedzić Rajadamnern Stadium. To pierwszy na świecie stadion Muay Thai, otwarty 23 grudnia 1945 roku przy Rajadamnern Avenue, niedaleko słynnej Khao San Road. Pomysł wyszedł od ówczesnego premiera Tajlandii, marszałka Plaeka Phibunsongkhrama. Dziś to jedna z dwóch najważniejszych aren narodowego sportu Tajlandii, z własnym systemem rankingowym i pasami mistrzowskimi.

Każdy wieczór walk zaczyna się od Wai Kru Ram Muay – rytualnego tańca wykonywanego przez każdego zawodnika przy akompaniamencie żywej orkiestry. To po części modlitwa, po części wojna psychologiczna, i całkowicie hipnotyzujące. Stadion przeszedł gruntowny remont w 2014 roku – dobudowano nowe sektory i zadaszenie. Nawet jeśli nie jesteś fanem sportów walki, energia tłumu i czysty showmanship zawodników przykleją cię do fotela. Nie ma czegoś takiego nigdzie indziej na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *